Maria Peszek w BudapeszciePrzywspomienia o wczesno-jesiennym koncercie na statku.Dawno, dawno temu kupiłam sobie pończochy. Nazywają się samonośne. Dawno też przywdziałam się w spódnice. Do kolan. Ten wieczór miał być inny, dlatego zrobiłam wyjątek, później już tylko w ogóle czułam się wyjątkowo. Pogoda była pogodna, niebo już granatowe, A38 świecił jak choinka najpiękniej ubrana w Wigilię. Zejście na pokład, hop? i już jesteśmy wewnątrz. Ooo? ilu tu Polaków, jak miło, szeleszczące słowa szemrzą swobodnie jak woda w Dunaju? Później nastąpiła przerwa na gry i zabawy na świerzym powietrzu, a następnie lawina obcych dźwięków. Stańko. Trąbka i charakterystyczna postać, człowiek wrażliwy i zdolny. Sukienka dla niego była, ale nie pomogła, myślałam, że to dziś nastąpi moje zbliżenie z Jazzem, ale jednak nie i myślę, ze to raczej nie kwestia ubioru czy przyprawy, roku, czy pory dnia, nastroju, czy przystępności, czy może nastawienia. To nie była moja bajka, nie było wielkiego bum? Na szczęście mało było takich jak ja, nie oznacza to oczywiście, że nie słuchałam z zaciekawieniem. Pomocne mogły być oczy, w które niestety nie dane było mi zajrzeć. Może komuś innemu się udało? może? Maria Peszek - jak objawienie, są kobiety ładne, są mądre, są zdolne i zjawiskowe, Ona ma to wszystko po trochu, ubrana była w czerń i zaskoczenie. Myślę, twarda i uparta, jednocześnie bardzo bardzo sympatyczna. Tego wieczoru na budapesztańskim statku pokazała nam swoją muzykę, pełną gestów i tylko szczerze, bez zbędności i nadmiaru. Dziś mamy grudzień zbliżają się święta, statek A38 w Budapeszcie prawie codziennie proponuje inne zaskoczenie. Jeśli przypadkiem znajdziesz się w Budapeszcie polecam Ci to miejsce. Kapcsolódó zenekarok:Kapcsolódó koncert: |
Kommentek (0)
Ki megy? |